A potem: — (jak ja się ważę

Stać tu na takiej spowiedzi?)...

Myślę, jak tu nas odwiedzi

Matka — a spojrzy mi w oczy,

To mi rumieniec wyskoczy;

A ona słowo po słowie

Wyspowiada, drżąca trwogą,

I zapewne nic nie powie,

Ale na mnie spojrzy srogo,

Wzrok jak nóż w sercu obróci;