Drżąca jak maleńkie dziecko,

Które się przestraszy dziada,

Co główkę z liści wysadzę

A ujrzę, że ona blada

Idzie, to chowam się w ciernie,

Oczyma za nią prowadzę,

Zziębła i blada niezmiernie,

Cierniami cała pokłuta,

Bijąc się jak słowik w nocy,

Gdy w klateczce spadnie z druta152,