A tyś skradł, abyś siebie u ludzi ozdobił

I zarobił majątek u polskich szlachciców

Tajemnicą, jaką mam, lepienia księżyców.

Więc nie tylko, żeś plagiat popełnił haniebny,

Ale mnie w dom przyjmujesz, boć jestem potrzebny,

Bo twych posągów czoła byłyby bez wieńca,

Bez piękności...» — To słysząc snycerz, bez rumieńca

Na twarzy, wobec gościa, który się szamotał

Po snycerni — ciął młotem w posąg i zdruzgotał.

Przypisy: