Tym czystym prochem zdradzonym nikczemnie,

Co się trucizną stał, gdy wstąpił we mnie.

A jakąż to myśl mieli ci mściciele,

Uśpione czucia budzić w moim ciele,

Żyły nalewać znowu krwią namiętną,

Zbudzić to serce, gdzie zgryzoty piętno.

Wiedzieliż oni, co ogień poruszy

W czarnym sumnieniu, w pokalanej duszy?

Jaka rozogni się w krwi mojej zgniłość?

Co wyjdzie na jaw? — Zaprawdę, nie miłość,