Dzisiaj to wszystko ważyłbym na szali,

Dzisiaj bym wolał, o Boże! przed gminem

Powieszonego się nazywać synem;

Lecz wtenczas, z hańbą grożone zamęściem,

Mój ojciec, mój ród, moje imię!... Szczęściem

Mój ojciec umarł — tak jak był powinien...

Czemuś ty, księże, zadrżał? Jam nie winien...

Że mię widziano tej nocy przy turmie36

W księżycowego wichru dzikim szturmie?

Na zapienionym żem uciekał koniu,