Aż sumnieniowi37 uczyniłem zadość:

Świadczą te oczy, te czoło, ta bladość.

O! trzeba było siadać nad mym łożem,

Gdy we śnie serce mi coś pruło nożem;

Gdy się budziłem w noc bezksiężycową

W ciemności, ze krwi piorunem nad głową

Albo widm okiem do łoża przybity,

Zimny, i łzami, i potem okryty,

Nie wiedząc, czemu serce drży boleśnie.

Mówią, żem chodził po pałacu we śnie,