Umarł, nim zgasła, nie doczekał nocy.

Lecz ile było w nim ognia i mocy!

Jakie wyrazy tęskne, smutne, śliczne,

Długo-echowe i melancholiczne

Z ust mu jęczały! Była jedna chwila —

Myślałem, że mu skrzydełka motyla

Z ramion wyrosną, że główka zaświeci

Ogniem niebieskim i w niebo uleci;

Bo na paluszkach wstał, rosnął w człowieka;

Myślałem, że już ode mnie ucieka —