Wrócił... przy nogach mi go ból pokonał.

W godzinie jednej kochał, cierpiał, skonał.

O! cud okropny! co iskrę słoneczną,

W serduszku dziecka zamknął miłość wieczną

To, co ja dotąd w moim sercu mieszczę.

To go zabiło — a ja cierpię jeszcze!

I jeszcze kocham i widzę to jawniej

W sercu, przed śmiercią, że kocham jak dawniej.

Tu! z krzyżem, księże! tu stawaj u czoła!

Niechaj myśl moja tych snów nie wywoła.