Powieś tę chustę przed Panny obrazem,

Musi być święta ta krew, co ją broczy,

Bo mi ją kiedyś naród rzucił w oczy.

Więc te męczeństwo pobladłego czoła,

To mój ostatni jest dar dla kościoła.

I jam cóś ciernia czuł w mojej rozpaczy,

Może Bóg wspomni na to i przebaczy.

Żalu mojego najlepszą jest próbą

To upodlenie się moje — przed sobą.

Co będzie z moim duchem nad mogiłą?