I nieraz lice trupowi odmienia,

Połamią, poskrzą, zsinią, pozielenią:

Więc może i te splamienia Wacława

Nie z gwałtu poszły, lecz z natury prawa;

Lepiej tak wierzyć niż oskarżać ludzi.

Niech się podstępna ciekawość nie trudzi;

Gdy ziemia z siebie rzecz przeklętą zrzuci,

Niechaj spokojność w tłum zmieszany wróci.

Lecz nie, ten zamek wre skargą i gwarem,

Domysły rosną z niepokojem, swarem,