A gdy śpiewaka pieśń i tony rosły,

Wszystkie się razem łabędzie podniosły

I poleciały płaczącym orszakiem

W niebo gwiaździste, z harfą, ze śpiewakiem,

I znikły, długo widziane na górze,

Jak girlandami spięte białe róże,

Ulatujące w niebieskie krainy,

Dosłuchać harfy tej i tej dzieciny.

Nie wiem, czy wierzyć — lecz cudy są wszędzie...

I odtąd znikły w ogrodach łabędzie,