W kochanki mojej błękitne zrennice;

I długo patrząc, nieruchome obie,

Głowy promienne pokładły na sobie.

Rzekłem: „One się zakochały w tobie!”

Rzekłem — i za to z ust zamkniętych skromnie

Najpierwszy uśmiech jej przyleciał do mnie,

Przyleciał szybko i wrócił z podróży

Do swego gniazda, do pereł i róży;

A gdy zobaczył, że oczów nie mrużę,

Całą jej białą twarz zamienił w różę.