I nie wiem, czy tam była łódź pod nami;

Bom z duchy prawie zaczynał się bratać,

Chodzić po wodach i po niebie latać;

A ona tak mię prowadziła wszędzie!

Ach! ona była jak białe łabędzie,

Była jeziora błękitnego panią;

Płynęła lecąc — łódź leciała za nią,

Za łodzią jasność szafirowym szlakiem,

Za tą jasnością rybek korowody,

I wyrzucały się aż do niej z wody;