Że takie były jak wczoraj różowe.

Zerwała jedną i podniosła głowę,

I zadziwiła ją ta tęcza ranna,

Niebios błękitnych przezroczystość szklanna,

Krążek księżyca tonący w błękicie.

Zda się, że nowe ją zdziwiło życie,

Tak w ciszy czegoś słuchała, tak biegła;

Aż gdzieś w krysztale jeziora spostrzegła

Na licu swoim przezroczystszą białość,

Żywszy ust koral i większą omdlałość,