I niebo czarne zaciągnęły chmury.

Noc przyszła, dotąd w pamięci ohydna,

Ciemna, od gromów czerwoności widna.

Jeszcze dziś czuję i widzę, i słyszę,

Słyszę, jak namiot gęste sieką deszcze,

Jak się rozciąga, jak głucho szeleszcze,

Jak się nade mną w ciemności kołysze

I od piorunów się cały czerwieni,

Podobny grobom szatańskim z płomieni.

Zdawało mi się za burzy łoskotem,