Pomiędzy ojcem i matką tych dzieci?...

Słońce wschodziło w upały czerwono,

Co dnia tonęło tam, gdzie teraz świeci

Jak jaka skrawa pożaru pochodnia. —

Więc tak bezdzietnym było — i tak co dnia —

Cisza ogromna namiot nasz zaległa.

Chyba mysz jaka w księżycu przebiegła;

Zgoła innego jęku ni szelestu...

Doczekaliśmy więc tak dni czterdziestu.

I kwarantanny przybyli lekarze,