Tam gdzie zaraza pierwsze rzuca strupy —

Zdrów byłem. — Ludzie! czy będziecie wierzyć?

Ja, co me wszystkie całowałem trupy,

Z tej kwarantanny wychodziłem zdrowy;

Żona, co nawet nie tknęła połowy,

Nad piersiami się uderzywszy zbladła

I zachwiała się z jękiem — i upadła.

A ja na ręce wziąłem trup niewieści,

Zaniosłem w namiot i rzuciwszy brzemię

Upadłem przy niej jak martwy na ziemię.