Że odkopała dziecko o północy;

Znalazła jeszcze nie zepsutym wcale,

Pocałowała w usteczek korale

I znów włożyła do trupich obsłónek —

Te upominki i ten pocałunek,

Zazdrosnej ziemi Szecha ukradzione,

Zabiły matkę i wzięły mi żonę.

I znów się łono piaskowe otwarło,

Gdzie pochowałem matkę martwych zmarłą.

Potem wróciłem do płóciennej nory