Schować się w cieniu jak nocne potwory.

Ani ja słońca na niebieskim sklepie,

Ani mnie ludzie widzieli na stepie.

Stałem się jako zdzieciniali — starzy —

W pamięci mojej — żadnej żywej twarzy,

Tylko te sine i okropne lica,

Które mi wzięła zarazy martwica.

I w dzień błękitny, i w noc każdą ciemną

Oni tu byli w tym namiocie ze mną;

Gadałem z nimi, zmyślałem rozmowy,