Wielbłądy moje cicho się pokładły;

Dziecko, jak mały aniołek w obrazku,

Karmiło wróble, a ptaszęta jadły,

Aż do rąk prawie przychodząc dziecinie. —

Widzisz tę małą rzeczułkę w dolinie?

Od niej wracała najmłodsza dziewczyna,

Z dzbankiem na głowie, prościutka jak trzcina.

Przyszła do ognia i wodą z potoku,

Śmiejąc się, lekko trysnęła na braci. —

Najstarszy — z ogniem zapalonym w oku