Tak czarnych prochów pod żadną mogiłą...

Chciałbym powiedzieć... W imię Ojca, Ducha!

Kto tak okropnej powieści wysłucha?

V

Choć w zamku gości częstują wspaniale,

Gospodarz dawno nie schodzi na sale.

Niegdyś widziano go w gromadnym kole,

Jak trup śród ludzi, jak upiór przy stole.

Zimne po sercach przechodziło mrowie,

Kiedy co mówił, gdy pił jakie zdrowie;