I uciekają nie wyrzekłszy słowa

Lub kamienieją. Nie twarz to surowa —

Bo miłą miał twarz ten człowiek z natury;

Ani wzrok jego dziki i ponury —

Bo na swe dziatki patrząc łzy miał w oku;

Lecz przerażenie z boskiego wyroku

Wisiało nad nim jako krwawa tęcza;

A gorzej — wiedział to sam, że odstręcza;

Że coś pomiędzy nim a światem stoi,

Czego się sługa, dziecko, słońce boi.