Otworzył wszystkie puchy, pióra, żagle,

I znów spokojny spogląda wspaniale

Na rozchodzące się kręgami fale.

Tak silne serce posępnie się rzuci,

Kiedy go ze snu jaki grom ocuci,

Porwie się nagle, tłum spokojny zmiesza;

I widzi, jak się przerażona rzesza

Cofa, jak kręgi bladymi ucieka

Od rażonego nieszczęściem człowieka;

To wtenczas duma na pomoc przybędzie,