Spojrzał i słuchał, gdy tak stała cicha,

Jak przez te usta serce w niej oddycha;

Kto by usłyszał, z jakim dzikim wrzaskiem

Wybiegła z ludźmi się spotkać i z blaskiem,

I z obwinieniem, co na każdej twarzy

Przy migającej się pochodni żarzy;

Kto by w tej chwili, nie zalane łezką,

Ale pięknością jasne nadniebieską

Widział jej oczy, gdy je w gwiazdach trzyma

Albo o męża pyta się oczyma: