A bramę chyba wyłamać wypada,

Jak umrze. — U drzwi słuchają. — Graf gada.

Czasem się jakiś głosek serafina

Niebieską skargą ojcu przypomina;

Czasem dwa tylko ciężkie odetchnienia,

Jakieś żałosne szmery i westchnienia;

I służebników tłum się niecierpliwi,

Bo słońce weszło — oni jeszcze żywi.

I dzień na strasznym zszedł oczekiwaniu,

Na skargach ojca, na dziecka płakaniu;