Choć wiem, że także tej nocy nie spała.

Rankiem obiedwie3 sine jak żelazo,

Dwie moje córki zabite zarazą,

Wywlec kazałem strażnikom z namiotu;

I porzuciły nas! — i bez powrotu!...

A jak dorosłym przystoi dziewicom,

Włosami ziemię zamiotły rodzicom.

Widzisz te słońce w niebie lazurowym?

Zawsze tam wschodzi za lasem palmowym,

Zawsze zachodzi za tą piasku górą;