Dziecka przysługi!) promienie miesięczne

Od ojca wzroku brał na swoje lica

I tak zesmutniał cały od księżyca.

A dziś — okropność! miałżeby Wacława?...

Przy łożu chustka ta leżała krwawa —

Miałżeby synek ten łachman grobowy,

Może z anioła ciemnego namowy

Na głowę ojcu?... O nie! ta czerwona

Chusta nie była w ręku Eoliona.

O nie! — przysięgam, święci aniołowie!