Ile tam w każdą noc miesięczną, bladą,

Kłóteń10 słowików płaczących z kaskadą;

Ile trzód naszych szło na łąkach dzwonić...

Ach! tego nawet śpiącym nie odsłonić

Ani pokazać, ani zawrzeć w słowie...

Łąka i szalet, i wisznie w parowie,

W takim parowie, że stróż anioł biały

Rozwijał skrzydła od skały do skały

I nakrywał ten cały parów dziki,

Szalet i róże, i nas, i słowiki.