X

Lecz nadto było cyprysowej woni

I nadto barwy, co się w różach płoni;

I chciała nas już miłość ująć zdradą. —

Było to rankiem — pomnę — pod kaskadą —

Byliśmy niczym nie strwożeni — sami —

Czytając książkę pełną łez, ze łzami.

Wtem duch mi jakiś podszepnął do ucha,

Ażebym na nią z książki przeszedł okiem. —

Była jak anioł, co myśli i słucha —