I nagle — takim przejrzystym obłokiem

Rumieniec smutny twarz jej umalował,

Że nie wiem dotąd, jak się wszystko stało;

Alem ją w usta różane całował

I czułem ją tu, na mych rękach, białą,

Sercem bijącą, brylantową w oczach.

Wtem nagle — w jasnej kaskady warkoczach

Coś pomieszało się i coś urzekło;

Wiatr na nas rzucił całe wodne piekło

I z kwiatów spłoszył wilgotnymi mgłami. —