Lilija jedna wszystkiemu jest winna.

Otoś ty wczoraj w tym źródle, co bije

Na jasnej łące, myła twarz i szyję;

A tam za tobą prosta, niedaleka,

Jak służebnica, co z rąbkami czeka,

Lilija jedna, cała jasna, w bieli,

Oczekiwała, aż wyjdziesz z kąpieli.

Widząc was obie takie białe, w parze,

Myślałem, że śpiąc o aniołach marzę;

I drżeć zacząłem, i zadrżałem wszystek,