Poszło i serce, a za sercem dusza.

I tak się zaczął prędko romans klecić,

Że chciałem do niej przez kaskadę lecić;

Bo się lękałem, że jak widmo blade,

Nim dusza ze snu obudzona krzyknie,

Upadnie w przepaść, w tęczę i w kaskadę

I roztopi się, i zgaśnie, i zniknie;

I byłem jak ci, co się we śnie boją,

Bo jużem kochał, bo już była moją.

I tak raz pierwszy spotkałem ją samą