Była jeziora błękitnego panią;

Płynęła lecąc — łódź leciała za nią,

Za łodzią jasność szafirowym szlakiem,

Za tą jasnością rybek korowody,

I wyrzucały się aż do niej z wody;

I z takimeśmy płynęli orszakiem

Uśmiechając się w błękitu krainie.

Bo ona była jak wodne boginie:

Miała powozy z delfinów, z gołębi,

I kryształowe pałace na głębi,