Choć orderami był srebrny i wiekiem;

Ani posłane z poselstwem od matki

Kiedy go w rękę całowały dziatki;

Jakby przed marą piekielną, szkaradną,

Stają przed ojcem zalęknione; bladną

I uciekają nie wyrzekłszy słowa

Lub kamienieją. Nie twarz to surowa —

Bo miłą miał twarz ten człowiek z natury;

Ani wzrok jego dziki i ponury —

Bo na swe dziatki patrząc łzy miał w oku;