Lecz przerażenie z boskiego wyroku

Wisiało nad nim jako krwawa tęcza;

A gorzej — wiedział to sam, że odstręcza;

Że coś pomiędzy nim a światem stoi,

Czego się sługa, dziecko, słońce boi.

Więc już od dawna zaniechał z rozpaczą

Przepraszać serca, które nie przebaczą;

Ujmować dusze, co chcą nienawidzić;

A nie mógł nimi pogardzać i szydzić.

Nawet choć wiedział, że tłumną hołotą