A pierwsze z harfy westchnienia i dźwięki

Zwołały wszystkie łabędzie z ogrodu;

A drugie tony jak jęki narodu,

Co cicho konać i cierpieć nie umie,

Zrobiły szelest w tym łabędzi tłumie;

A gdy śpiewaka pieśń i tony rosły,

Wszystkie się razem łabędzie podniosły

I poleciały płaczącym orszakiem

W niebo gwiaździste, z harfą, ze śpiewakiem,

I znikły, długo widziane na górze,