To jedne dziecko przy nim czuwa, tleje,

Jako różyczka przy cedrze więdnieje.

On duszę ojca, gdy w rozpacz upada,

Szafirowymi oczkami spowiada;

I patrz! że czarny nędzarz nie unika

Tak błękitnego grzechów spowiednika,

Ale mu z oczek cały błękit świeży

Pije oczyma i wzdycha, i wierzy

W ostatnią pomoc — w moc dziecka pacierzy.

Kiedyś za wczesnym zagrożoną zgonem