Słucha, czy serce się w chorym nie pęka;

Bo takie drgania mu piersi podnoszą,

Takie go zimne, straszne poty roszą,

Gdy śpi, a patrzy na śpiącego żona,

Jakby go anioł śmierci brał w ramiona.

Lecz dzisiaj z kimże na wieczornym chłodzie

Chodzi ta pani po mglistym ogrodzie?

Jeśli zbrodnicza miłość w sercu bije,

Ona się z taką miłością nie kryje,

Ale otwarcie, z bezwstydem na czole,