Porwie się nagle, tłum spokojny zmiesza;

I widzi, jak się przerażona rzesza

Cofa, jak kręgi bladymi ucieka

Od rażonego nieszczęściem człowieka;

To wtenczas duma na pomoc przybędzie,

To wtenczas skrzydła się duszy łabędzie

Całe rozwiną przeciw wichrom losu,

To wtenczas serce jak z twardego ciosu;

I tym się nawet chełpi boleść sroga,

Że miała świadkiem walki — tylko Boga.