I tym się cieszy serce, choćby pękło,
Że zamiast podłych zlitować — przelękło.
IX
Ludzie, po drzewach szukający wszędzie,
Budzą słowiki i płoszą łabędzie.
Już słychać szmery, już wrzawa szalona,
Że graf otruty, że cierpi, że kona.
Wreszcie okropna wieść do groty wpadła:
Powiernik zaśmiał się — a pani zbladła
I znów skościeli oboje na długo.