Przy migającej się pochodni żarzy;
Kto by w tej chwili, nie zalane łezką,
Ale pięknością jasne nadniebieską
Widział jej oczy, gdy je w gwiazdach trzyma
Albo o męża pyta się oczyma:
Ten by ją całkiem miał nie potępioną.
Zepsutą była, niewierną — lecz żoną.
X
Jedne tam okno na zamkowej sali
Od czerwonego księżyca się pali.