Graf Wacław, przy nim synaczek maleńki —

Zbledli — graf woła księdza i trumienki —

Wyszli; pojechał kozak do stolarza.

Do grafa — księdza wzięto od ołtarza.

Ksiądz ten pocieszać umiał nieszczęśliwe;

Spokojne lice i włosy miał siwe.

Obudził ojca, wziął go pod ramiona,

Postawił, krzyż mu przycisnął do łona,

Na złote słońce obrócił go twarzą,

Na róże, co się pod oknami żarzą;