Boleść w nim, burza, pioruny i piekło,

Wszystko, co ludzi przerażało trwogą,

Ale nie miłość — co kochać? i kogo?

Ach, gdyby nawet z grobu wywołani,

Gdyby ta nawet moja pierwsza pani,

Ta najkochańsza, najsłodsza, umarła,

Wstała — to serce by moje rozdarła;

Płakałbym może i z cierpień się skarżył,

Alebym kochać już nie mógł — nie ważył;

Bo na to trzeba jaśniejszej godziny