Niż starość ludzka pełna krwi i winy,

Co jako skrawy, chmurny zachód słońca

Otwiera niebo bez Boga, bez końca.

XXIV

„Księże, są o mnie haniebne powieści,

Nie wierz im wszystkim. Bez sławy, bez części,

Nie jestem takim, jak ludzie niewinni,

Ależ ja więcej cierpiałem niż inni,

Ale ja większe miałem serce w sobie

Do nakarmienia... Tam małżonka w grobie,