I smutny w sobie wpadłem we krwi morze.

Słyszałeś o tym żelaznym upiorze?

Długo to było między ludźmi sporem,

Kto był tym w ogniu rąbiącym upiorem.

O śmierci! ludzi tysiącznych morderca!

Nie chciałaś wtenczas tej krwi, tego serca.

Lont nie chciał harmat przede mną zapalać;

Kule się bały we krwi mojej zwalać,

Lecz omijały świszcząc koło ucha;

Miecz mój po kaskach dzwonił jak miecz ducha.