XXXII

„To tak mi starzec zwiędłe serce kruszy,

To tak anielstwo wypędzono z duszy,

To tak myśleli, że mię zdeptać mogą;

Aż się od hańby obroniłem trwogą...

Lecz nie pomogło... bo jak od zwierciadła

Od ludzi trwoga ta na mnie upadła.

Bo wyschły jak trup, po uczuć pogrzebie

Jąłem się lękać nie Boga, lecz siebie.

Więc niech się skończy ten los, co mi cięży,