I niby w jakiś sen wtrąca proroczy,

Ujrzałem mary dwie, niby młodzieńca

Z dziewicą, cudnej i smukłej urody,

Braniem łącznego zatrudnionych wieńca

Albo czerpaniem łez źródlanej wody,

Która z fontanny dawnej po Rzymianach,

Rzadkie już perły srebrzyste sypała,

Oboje bowiem byli na kolanach

Przed nią, a ona, ta fontanna, stała

Płacząca... Rzekłem więc: «Czego szukacie