Pobiegły szybko, w jedno się zlały,

I wnet ogromne pożaru morze,

Pod okręt wzniosłe toczyło wały.

Na krzyk strażnika, ze snu zbudzeni

Zbiegli się Turcy. Rozpacz straszliwa!

Rozpacz bezsilna! — Morze płomieni

Suche okrętu deski podmywa.

Zawyli strasznie i odurzeni

Umilkli — cisza spadła straszliwa.

Potem w tej ciszy, galerom znana,