Teraz idź za mną — nie bój się zdrady”. —

Szli oba we mgłach. Basza spokojny,

Oczy obracał na księżyc blady.

Szli krętą ścieżką, gdzie wśród wybrzeży

Wznosi się zamek nad Dniepru wały.

Koło ogromnej środkowej wieży,

Wież mniejszych lekkie wybiegły strzały:

W wieżach się smutny puszczyk odzywa —

Śpi blask księżyca i mgła przepływa.

Weszli do zamku, weszli do sali —