Oko zalśnione w ciągłym zachwycie,

Przez okna sali bieży z komnaty,

Bieży odpocząć w nieba błękicie;

I wpada nagle jak w otchłań ciemną,

Przez którą srebrny księżyc przepływa.

Hetman sprężynę ruszył tajemną,

Złota się nagle ściana odkrywa;

I nowa sala — sali połowa

Alabastrowym światłem zaćmiona,

W połowie ze mgły spada zasłona,